Środa, 25.04.2018, imieniny: Jarosława, Marka, Wiki

Gruźlica w starachowickiej podstawówce

Gruźlica w starachowickiej podstawówce
Sprawa zachorowania na gruźlicę nauczycielki zatrudnionej w jednej ze starachowickich podstawówek stała się tematem ostatnich obrad Rady Miejskiej. Samorządowcy dopytywali władze miasta oraz przedstawiciela Referatu Edukacji o aktualna sytuację w tej sprawie oraz podjęte działania. Rozmawiano także o niebezpieczeństwach związanych z tą groźną chorobą.

Temat wykrycia gruźlicy w Szkole Podstawowej nr 13 podczas ostatniej sesji rady miejskiej wywołał radny Sylwester Kwiecień. Samorządowiec został poproszony przez rodziców dzieci uczęszczających do placówki o pomoc. Dopytywał o wsparcie jakie gmina udzieliła osobom, które mogły zarazić się tą niebezpieczną chorobą.

 

Jak poinformował radnych prezydent Marek Materek sprawą, niezwłocznie po uzyskaniu informacji na ten temat, zajęli się z-ca prezydenta ds. społecznych Jerzy Miśkiewicz oraz kierownik Referatu Edukacji Włodzimierz Jedynak.

 

Jak relacjonował podczas obrad szef wydziału edukacji, niezwłocznie po informacji o zachorowaniu o sprawie zawiadomiono Sanepid. Do placówki trafiła także lista osób, które miały kontakt z chorą nauczycielką.

 

Dzieci zagrożone zachorowaniem trafiły na specjalistyczne badania do Kielc. Transport zapewniła im szkoła, ale za badania zapłacić musieli rodzice.

 

Zaniepokojeni rodzice wystąpili do gminy o sfinansowanie badań dla grupy uczniów. Jednak zdaniem Sanepidu nie są one obowiązkowe, co z kolei zdaniem urzędników i władz miasta wyklucza ich opłacenie przez samorząd.

 

Włodzimierz Jedynak zwrócił także uwagę samorządowcom, że ostatecznie nie znana jest droga jaką gruźlica dotarła do Szkoły Podstawowej nr 13.

Telewizja Starachowice www.tv.starachowice.pl
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Starachowiczanka
Starachowiczanka 28.03.2018, 19:56
Przed feriami wykryto gruźlicę w zespole szkół w Ciechowie. I tu ciekawostka, CAŁA SZKOŁA miała wykonane próby tuberkulinowe, tam dało się sprowadzić lekarza i pielęgniarki i zmobilizować rodziców do załatwienia skierowania. W naszej szkole stwierdzono że wystarczy przebadać klasę u której wychowawca jest chory. Nikt nie ma zamiaru znaleźć źródła choroby bo po co robić aferę. Nikt nie oskarża nauczyciela ale on też musiał się od Kogoś zarazić. A klasa danej wychowawczyni w czerwcu będzie mieć powtórkę z badań gdyż nigdy nie ma pewności po pierwszym badaniu. I co będzie jeśli okaże się że potrzeba kolejnych badań? Znów rodzice będą pokrywać koszty? Gmina nie ma na badania dla dzieci które są przyszłością tego miasta ale ma na kolejną przebudowę skałki dla seniorów.

Pozostałe