Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Druga odsłona procesu zwolnionych pracowników szpitala

Kierowniczka ds. administracyjnych i główna przełożona pielęgniarek zeznawały na kolejnej rozprawie z powództwa 8 zwolnionych dyscyplinarnie pracowników szpitala w Strarachowicach. Pytane były m.in. o ocenę zasadności zwolnienia personelu i kłopotliwe usytuowanie oddziału ginekologiczno - położniczego oraz o niewystarczającą ilość personelu, co zdaniem powodów utrudniało dobrą opiekę nad pacjentami.
Druga odsłona procesu zwolnionych pracowników szpitala

Trwa proces 8 pracowników oddziału ginekologiczno - położniczego szpitala w Starachowicach, zwolnionych dyscyplinarnie po skardze pacjentki na pozostawienie jej bez opieki w czasie porodu martwego dziecka w listopadzie ubiegłego roku. Zwolnieni domagają się przywrócenia do pracy i wypłaty odszkodowań. Przed Wydziałem Pracy Sądu Rejonowego w Starachowicach odbyła się wczoraj druga rozprawa. Zeznawały dwie pracownice lecznicy: dyrektor do spraw pielęgniarstwa i kierownik działu do spraw administracyjnych. Obie były w składzie zespołu powołanego przez dyrektora do wyjaśnienia okoliczności feralnego porodu. Służyły temu rozmowy przeprowadzone z pracownikami oddziału ginekologiczno - położniczego.

 

Kierowniczka podkreśliła, że jest to jej osobista ocena, ponieważ komisja nie sformułowała żadnych wniosków. Jedna z powódek usiłowała jednak dowieść, że komisja wpłynęła na decyzję dyrektora Grzegorza Fitasa o zwolnieniu z pracy jej i pozostałych osób.

 

Oddział ginekologiczno - położniczy do czasu bulwersującego porodu mieścił się na dwóch szpitalnych kondygnacjach. Ginekologia zajmowała czwarte piętro, a patologia ciąży, na której pacjentka rodziła obumarłe dziecko – drugie. Dorota Rurarz, dyrektor ds. pielęgniarstwa przyznała, że taka topografia była utrudnieniem, ale od 2012 roku nie udawało się tego zmienić. Do pomysłu scalenia rozproszonego oddziału kilkakrotnie wracano i odstępowano.

 

Konkretne rozwiązania dyrektor Grzegorz Fitas podjął dopiero po bulwersującym porodzie.

 

Dyrektor zeznała ponadto, że o pacjentce z zagrożoną ciążą dowiedziała się dopiero dwa dni po jej porodzie.

 

Świadek dodała, że nie podzielała decyzji dyrektora o zwolnieniu wszystkich pracowników dyżurujących w dniu feralnego porodu na oddziale ginekologiczno - położniczym.

 

O to dlaczego były tylko jednoosobowe dyżury na ginekologii i położnictwie, który ze względu na swoją specyfikę powinien mieć zwiększoną obsadę, pytała jedna z powódek.

 

Dyrektor ds. pielęgniarstwa Dorota Rurarz podkreślała także, że wielokrotnie broniła wyższej ilości etatów na oddziale ginekologiczno-położniczym niż wynikająca z przyjętych norm. Jej celem było zapewnienie bezpieczeństwa pacjentów.

 

Kolejne rozprawy zaplanowano na 14 marca i 18 kwietnia.

 

Sąd zdecydował o rozdzieleniu procesu na 3 sprawy. Osobno prowadzona będzie sprawa zwolnionych lekarzy, osobno położnych z ginekologii, a także osobno położnych z patologii ciąży i położnictwa.

Kliknij aby odtworzyć


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

kaisa 03.03.2017 12:15
trzrymajcie się połozne, wygracie powrót do pracy i odszkodowanie

zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 2°C Miasto: Starachowice

Ciśnienie: 1027 hPa
Wiatr: 9 km/h

Reklama
Ostatnie komentarze
Reklama
Reklama